Co RODO może zrobić dla Ciebie?

Przez ostatnie miesiące dał się zaobserwować w mediach zalew informacji o problemach wynikających z wejścia w życie unijnego Ogólnego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RODO). Od wyważonych tekstów informujących o kosztach ponoszonych przez przedsiębiorców w celu wdrożenia nowych przepisów w ich firmach po „perełki” informujące o wywoływaniu uczniów przez nauczycieli po numerach i „anonimizacji” rysunków dzieci w przedszkolu. Niewątpliwie dla przedsiębiorcy RODO oznacza problem. I wydatek. Ale co oznaczają te przepisy dla “przeciętnego Kowalskiego”, poza lawiną maili i wyskakujących podczas przeglądania Internetu okienek?

Art. 34 RODO nakłada na administratora danych obowiązek niezwłocznego powiadomienia osoby, której dane przetwarza, o naruszeniu bezpieczeństwa jej danych. Wcześniej obowiązujące przepisy w ogóle nie przewidywały takiego obowiązku. W związku z tym około 500 mln. użytkowników serwisu Yahoo o tym, że ich dane osobowe – imiona, nazwiska, adresy e-mail, hasła, dane wykorzystywane do odzyskiwania hasła – zostały wykradzione przez hakerów, dowiedziało się z gazet blisko dwa lata po zdarzeniu. Biorąc poprawkę na to, że bardzo wielu użytkowników używa takiego samego hasła w różnych serwisach, truizmem będzie powiedzieć, że brak wiedzy o tej sytuacji i dalsze korzystanie ze „spalonego” hasła jest ogromnie niebezpieczne dla użytkownika.

Pod rządami RODO administrator danych ma obowiązek niezwłocznego powiadomienia użytkownika o kradzieży jego danych oraz zgłoszenia tego faktu do Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) w terminie 72 godzin od zdarzenia. Informacja taka pozwala na podjęcie odpowiednich działań (jak chociażby niezwłoczna zmiana haseł) i chociażby obronę przed oszustwem podobnym do tego, które niedawno miało miejsce i w polskim Internecie. Nieustaleni dotychczas sprawcy rozesłali nieco ponad miesiąc temu liczne wiadomości e-mail z żądaniem okupu w zamian za nieujawnienie nagranych z kamery komputera adresatów wiadomości filmów nakręconych w czasie, gdy osoby te miały przeglądać strony internetowe o charakterze pornograficznym. Przełamanie zabezpieczeń komputera adresata wiadomości „uwiarygadniało” autentycznie używane przez niego hasło do skrzynki e-mail, podane w treści wiadomości. Jak się wydaje, wielu ludzi okup zapłaciło, o czym świadczy fakt, że w wiadomościach wysyłanych w kolejnych dniach jego wysokość wzrosła z około 300$ do około 3.000$.

Jaki ten atak ma związek z RODO? Prosty – gdyby adresat wiadomości e-mail z żądaniem okupu został powiadomiony o utracie jego danych, wiedziałby, że nadawca wiadomości nie przełamał zabezpieczeń jego komputera, tylko po prostu uzyskał jego hasło z innego źródła. I podjąłby stosowne kroki (w tym przypadku polegające na skasowaniu otrzymanej wiadomości i zmianie „spalonego” hasła – o ile jeszcze jest używane).

A my – w ślad za specjalistami od bezpieczeństwa w Internecie, dyrektorem FBI i Markiem Zuckerbergiem– i tak radzimy zakleić taśmą kamerę w laptopie w czasie, gdy nie jest ona wykorzystywana.

Rozliczenie konkubinatu – czy można żądać rozliczenia po zakończeniu nieformalnego związku?

Konkubinat, nazywany inaczej życiem na kocią łapę czy też relacją partnerską, jest związkiem dwojga ludzi, trwałym, połączonym więzami uczuciowymi, fizycznymi i ekonomicznymi, a zatem posiada cechy małżeństwa, jednak nie jest w żaden sposób usankcjonowany przez prawo.

W świetle obowiązujących przepisów konkubenci są obcymi sobie ludźmi. Nie są rodziną. W rzeczywistości jednak często są to osoby żyjące w takiej bliskości, że łączą ich bardzo silne więzi.

Zdarza się jednak, że konkubenci rozstają się. Niekiedy następuje to po wielu latach, gdy w czasie trwania konkubinatu wspólnie urządzali mieszkanie, kupowali różne rzeczy, wspierali się, fundowali sobie wyjazdy wakacyjne, czynili nakłady na nieruchomość należącą do jednego z nich.

O ile w przypadku związku małżeńskiego przepisy regulują kwestię podziału majątku wspólnego, o tyle brak jest przepisów, które odnoszą się wprost do rozliczenia konkubinatu.

W orzecznictwie dostrzec jednak można tendencję do stosowania w tym zakresie przepisów dotyczących bezpodstawnego wzbogacenia, tj. art. 405 k.c. i następnych.

W tym miejscu należy zwrócić szczególną uwagę na wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 2009 roku, w sprawie o sygn. akt IV CSK 27/09, gdzie wskazano, że: „W orzecznictwie Sądu Najwyższego niemal jednolicie przyjmuje się, że do rozliczenia konkubinatu, w tym nakładów dokonanych przez konkubentów na majątek jednego z nich, mają zastosowanie przepisy art. 405 i nast. k.c. chyba że szczególne okoliczności faktyczne sprawy wskazują na istnienie innej podstawy prawnej tych rozliczeń”.

Przyjmować zatem należy, że konkubenci nigdy nie byli zobowiązani do czynienia przysporzeń majątkowych na rzecz tej drugiej osoby w związku. W sytuacji zatem, gdy konkubent np. wyremontował mieszkanie należące do konkubiny za własne środki, to może żądać ich zwrotu, ponieważ z reguły czyniąc te przysporzenia myślał, że ich związek przetrwa i będzie trwał długi czas, a także, że również on będzie mógł korzystać z mieszkania, które wyremontował.

Jeśli związek konkubencki nie przetrwał to uznać należy, że nie tylko nie ma zobowiązania do świadczenia na rzecz jednego z konkubentów, ale także odpadła faktyczna podstawa i nie osiągnięto zamierzonego celu świadczenia. Co do zasady uzasadnia to zatem możliwość dochodzenia zwrotu na drodze sądowej przysporzeń majątkowych czynionych przez jednego konkubenta na rzecz drugiego.

O tendencjach do cytowania orzeczeń luźnych uwag kilka

Od dłuższego czasu czy to medialnie, czy też w kuluarach wskazuje się, iż pewną manierą stron procesowych, a na co wskaże poniżej nie tylko, stało się szerokie cytowanie stanowiska judykatury, czy to jest uzasadnione procesowo, czy też zmierza jedynie do przerodzenia stanowiska strony w mniej lub bardziej udaną rozprawę naukową.

Pochylając się nad zagadnieniem możliwości dokonania waloryzacji renty w trybie art. 907 § 2 k.c. w pierwszej kolejności rzuca się w oczy cytowany powszechnie wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 listopada 1986 r. w sprawie IV CR 37/86.

Niemniej jednak, analiza orzecznictwa, które opierało się na tymże wyroku, prowadziła do orzeczenia Sądu Najwyższego z dnia 10 kwietnia 2014 r. w sprawie II PK 191/13. Lektura uzasadnienia tegoż wyroku, nota bene niezwykle istotnego w zakresie wykładni art. 907 § 2 k.c., pozwala na znalezienie dość zaskakującej informacji o orzeczeniu w sprawie IV CR 37/86 : „W istocie rzeczy Sąd Okręgowy nie umotywował odejścia od opisanego wyżej stanowiska orzecznictwa, uznając za zasadniczy argument wyrok z dnia 27 listopada 1986 r., IV CR 37/86, w którym Sąd Najwyższy miał stwierdzić, że sąd rozważający możliwość zmiany wysokości renty w trybie art. 907 § 2 k.c. związany jest sposobem jej dotychczasowego obliczania zastosowanym we wcześniejszej ugodzie bądź wyroku zasądzającym rentę. Wyrok Sądu Najwyższego o podanej przez Sąd Okręgowy sygnaturze jednak nie istnieje (pomimo, że w takiej postaci jest podany w bazie (…).  Istnieje natomiast powołany wyżej wyrok z 27 listopada 1986 r., o sygnaturze “IV CR 371/86”, z którego wywodów (wyżej opisanych) wynika wniosek przeciwny do wskazanego przez Sąd odwoławczy”.

Wniosek z powyższego jawi się oczywisty, a samo orzeczenie postaramy się omówić, gdyż waloryzacja świadczenia rentowego na uwagę zdecydowanie zasługuje….

Odszkodowanie za internowanie

W dniu 22 września na portalu Wirtualna Polska pojawił się artykuł pod tytułem „Sąd przyznał Rokicie 120 tysięcy złotych zadośćuczynienia za internowanie. Posypią się pozwy?

W treści artykułu brak bliższych informacji o podstawie prawnej przyznania powyższej kwoty. Z jego treści można jednak wnioskować, że podstawę stanowiły przepisy ustawy z dnia 23 lutego 1991 roku o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (Dz. U. 1991 Nr 34, poz. 149 ze zm), czyli tzw. ustawy lutowej.

Wyrokiem z dnia 1 marca 2011 roku (sygn. P 21/09) Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 8 ustawy lutowej jest niezgodny z Konstytucją. Za niezgodny z Konstytucją został więc uznany przepis ograniczający wysokości świadczenia z ustawy lutowej do 25.000 zł.

W dotychczasowym orzecznictwie Sąd Najwyższy wielokrotnie (np. wyrok z 26 września 2011 roku, sygn. akt II KO 51/11, wyrok z 6 czerwca 2013 roku, sygn. akt III KO 15/13) zasadnie zauważał, że uznania niekonstytucyjności wymienionych w wyroku Trybunału Konstytucyjnego przepisów ustawy lutowej nie oznacza konieczności niejako automatycznego wznowienia postępowania we wszystkich sprawach, w których były one podstawą rozstrzygnięcia co do roszczeń w przedmiocie odszkodowania i zadośćuczynienia za represje związane z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.

Stwierdził to też sam Trybunał Konstytucyjny w uzasadnieniu wskazanego wyżej wyroku z dnia 1 marca 2011 roku, gdzie podniósł, że jego orzeczenie „Dla innych spraw rozstrzygniętych już na podstawie art. 8 ust. 1 znowelizowanej ustawy lutowej (i na analogicznych zasadach art. 11 ustawy lutowej) wyrok Trybunału oznacza możliwość wznowienia postępowania – pod warunkiem, że przy rozstrzyganiu tych spraw zastosowanie znalazły art. 8 ust. 1a i art. 8 ust. 1d ustawy lutowej. Dotyczy to więc sytuacji: 1) w których żądania wniosków i poniesiona szkoda i krzywda przekraczały przewidziane w ustawie 25 000 zł; 2) gdy sąd nie przyznał odszkodowania lub zadośćuczynienia w oparciu o wcześniejsze jego uzyskanie na podstawie innego tytułu wymienionego w ustawie.”

W związku z powyższym w wielu wypadkach, w których na podstawie ustawy lutowej zasądzono kwotę 25.000 zł można występować o wznowienie postępowania, by po jego wznowieniu otrzymać świadczenie w znacznie wyższej wysokości.

Zainteresowanych zapraszamy do kontaktu (zgodnie z art. 545 § 2 k.p.k. wniosek o wznowienie postępowanie musi zostać podpisany przez adwokata lub inny wskazany w przepisie podmiot).